piątek, 2 maja 2014

Rozdział trzeci - Tam, gdzie trzy światy łączą się w jeden...

Cześć Wam!
(Dusieko, widzę jak się cieszysz :p )
Reszta notki autorskiej tradycyjnie, pod rozdziałem.




Pierwsze promienie słońca wpadły do pokoju Will’a rozświetlając go ciepłą pomarańczową barwą. Chłopak przeciągnął się i wstał z najwygodniejszego posłania, na jakim miał okazję spać. Rozejrzał się dookoła i podszedł do okna. Dom, w którym nocowali zdawał się wyrastać z drzewa. Kilkanaście metrów od niego była druga taka chatka, a dalej trzecia. Jeden z nich stał dokładnie naprzeciw. W ten sposób Will zaglądał do okna jednego z pokoi.
Stała tam postać ubrana w skórzany kaftan. Była zwrócona tyłem do chłopaka, więc widział tylko jej plecy oraz długie, opadające poniżej ramion złote loki...
-Kobieta? – zdziwił się tylko, a ona w tym czasie odwróciła się do niego przodem. Zobaczył jej twarz, na której najpierw wymalowane było zaskoczenie, potem zdziwienie i zainteresowanie, a na koniec wrogość. Zauważył w jej ręce kartkę i bordową kopertę. Nie miał okazji przyjrzeć się jej dłużej, bo nieznajoma odbiegła od okna.
Will wciągnął na siebie biała koszulę, brązowe bryczesy i skórzane buty. Pobiegł do salonu, gdzie czekali na niego Castiel i Jake. Siedzieli przy stole i jedząc śniadanie czytali list z zielonej koperty.
 - Cześć – przywitał się, siadając do stołu.
 - Hej – odpowiedzieli równocześnie. – Smacznego – dodał Castiel i wrócił do czytania.
 - Co to? – Zapytał Will, wskazując skinieniem głowy pożółkły papier zapisany zielonymi literami. W przeciwieństwie do braci Haravell on nie potrafił czytać.
 - List od tej całej Nerii. – Odpowiedział Jake, odchrząknął i zaczął czytać:

                        „Drużyno z Cherits!
Rozpoczynamy dziś trening do zawodów o Sok Z Magicznego Drzewa. Po śniadaniu zbierzcie się na placu głównym, gdzie otrzymanie resztę informacji.
            Konkurs jest oparty na prawach lasu i elfów oraz przysięgi Srebrnego Jabłka.
            Oto one:
1.       Wszyscy uczestniczy muszą przeżyć. Morderstwo podlega karze śmierci.
2.       Zabrania się krzywdzenia zwierząt, zarówno magicznych jak i niemagicznych. Wykroczenie to podlega karze śmierci (pod sądem elfa-opiekuna).
3.       Zabrania się sojuszy z drużynami innych państw. Spisek podlega sądowi elfa-opiekuna drużyny.
4.       Zabrania się niszczenia lasu. Podlega to sądowi elfa-opiekuna drużyny lub karze śmierci.
5.       Zabrania się oszustwa, które podlega sadowi elfa-opiekuna drużyny.
6.       Zabrania się używania czarnej magii. Konsekwencją jest wydalenie z drużyny.
7.       Bunt uciszany jest natychmiastowo i karany wydaleniem z drużyny.
8.       Wszystkie inne wykroczenia rozstrzygane będą przez sąd elfa-opiekuna drużyny.
9.       Zawody kończą się, gdy jedna z drużyn zdobędzie Jabłko Magicznego Drzewa, odpowiadające barwom swojego królestwa.

Jako, że ja jestem Waszym elfem-opiekunem wszystko ustalacie ze mną. Musicie przestrzegać tych zasad, dlatego radzę Wam zostawiać sobie wszystkie listy.
Do zobaczenia na treningu.
Neria            

PS. Powodzenia!"

 - Ciekawe. – Mruknął Will i odstawił talerz.
 - Musimy iść. – Zarządził Castiel. Sięgnął po swój płaszcz i wyszedł. Will i Jake podążyli za nim. Główny plac znajdował się niedaleko. Był naprawdę ogromny. Stał tam dom rodziny królewskiej, stajnia, strzelnica i biblioteka. Will nigdy czegoś takiego nie widział. Drzewo domowe władców tej puszczy było większe niż pałac Suzerena w Register. Gdy był młodszy często żebrał pod ogromną budowlą i zazdrościł jej właścicielowi pieniędzy oraz tego, że nigdy nie przymierał głodem.
Na środku placu stała Neria i czekała na nich z rękami skrzyżowanymi na piersi. Podeszli do niej.
 - Spóźnienie! – Powiedziała, a oni zrobili przepraszające miny. – Truchtem dwa kółka wokół placu! – Rozkazała i drużyna jej posłuchała. Gdy wrócili Neria dała im znak, żeby usiedli.
 - Dziś pierwszy dzień treningu – zaczęła. – Ustaliśmy wraz z komisją, że poświęcimy go na naukę jazdy konnej.
 - Co z naszymi końmi? – przerwał jej Castiel.
 - Chyba nie myśleliście, że pozwolimy wam jeździć na tych szkapach?! – wyśmiała go, a potem dodała. – Jeśli będziecie tego chcieli, to zwrócimy je po zawodach. Na ten czas dostaniecie konie, które są o niebo lepsze. Wam przydzielono… hmm… jakie one miały imiona…? Już wiem, Blitz i Donner.
 - A trzeci? – zapytał Will po dłuższej chwili.
 - Miały być po dwie osoby z królestwa, nieprawdaż? Ale masz rację. Musisz poprosić o współpracę Zoltara.
 - Jak to o współpracę? Przecież to w końcu koń, zwierzę…? – zdziwił się chłopak.
 - Zoltar to magiczne, mówiące zwierzę, dlatego uważaj na słowa małolacie! – warknęła rozzłoszczona i poszła w stronę stajni. Oni poszli za nią.
Will lubił chodzić po stajniach. Lubił zapach tam panujący i obecność zwierząt. Nie przepadał za tymi małymi pieskami salonowymi, w których lubowała się Jenny. Za to konie były stworzeniami, na które warto zwrócić uwagę.
Stajnia była ogromna. Były tam trzy alejki, po których prawej i lewej stronie znajdowały się rzędy boksów. Neria poprowadziła ich w prawo. Konie Castiela i Jake’a stały pierwsze od wejścia. Zoltar stał po drugiej stronie, więc Will nie zważając na nic udał się tam.
 - Gdzie idziesz? – zapytał Castiel z pretensją. – Wracaj tu i słuchaj, bo nie będziesz brał udziału w zawodach, tylko zatrudnimy cię jako giermka – bracia roześmiali się nieprzyjemnie.
 - Że niby co?! – Zdenerwował się Will. – Neria? – Spojrzał na elfkę błagalnym wzrokiem.
 - Nie będzie waszym giermkiem, tępaki! - uderzyła się otwartą dłonią w czoło i stała tak dłuższą chwilę. - Walnijcie wy się w te puste łby i zacznijcie słuchać ze zrozumieniem!
 - Dobra, dobra... - Cass uniósł ręce w pojednawczym geście. - Już słuchamy.
 - Willu, ty musisz tu na mnie poczekać, bo z tobą jest więcej pracy. Wy! - Wskazała Casa i Jake'a. - Słuchać mnie uważnie! Blitz i Donner to konie szlachetnej półkrwi. Są wszechstronne, wytrzymałe, bardzo wyrozumiałe, a także delikatne. Musicie uważać. Tutaj macie siodła i ogłowia. - powiedziała, wskazując ekwipunek. - Ubierzcie je, a ja idę z Willem do Zoltara. Nie zepsujcie nic - pogroziła im palcem i poszła z chłopakiem na drugą stronę stajni. Dyskretnie spojrzała do boksu ogiera.
 - Witaj Nerio. - Odezwał się bułany. - Kogo mi przyprowadziłaś?
 - To jest Will. Chłopak chciałby cię prosić...
 - Elfko! Stworzenie ma język i potrafi mówić, więc nie wyręczaj go, tylko idź do twojej drużyny, bo słyszę, że sobie nie radzą.
Neria jak oparzona pobiegła do Jake'a i Castiela. Ogier spojrzał na chłopaka.
 - To o co chciałeś mnie poprosić, Willu?
 -  Ja chciałem... potrzebuję... czy mógłbyś zostać moim wierzchowcem?
 - A nie dali ci kogoś z tych zwykłych koni? - Zapytał Zoltar ze spokojem.
 - W drużynie mogą być tylko dwie osoby i Neria nie może dać mi konia, a mój kuc się ponoć nie nadaje.
 - No i ma rację! - Parsknął śmiechem ogier. - Zostanę twoim transportem, ale będziesz trzymał się zasad, które ci wyznaczę.
 - Dobrze - odparł Will i uśmiechnął się szczerze. - Możesz mówić.
 - A więc, nie będziesz zakładał mi ogłowia. Siodło, jeśli już, to luźno, bo jest bardzo niewygodne. I nie kop mnie, tylko komunikuj się ze mną za pomocą myśli. Czy mógłbym wejść w twój umysł, żebyś mógł mi przekazywać, co mamy robić?
 - Tak - odparł Will i zamknął oczy. Poczuł myśli Zoltara. To było coś nowego, dziwnego. Nigdy czegoś takiego nie przeżywał i w ogóle nie miał zielonego pojęcia, dlaczego się zgodził. Neria nie miała w sobie tego czegoś, co posiadał ten wysoki bułany ogier.
 - Co robicie? - przerwała im elfka. Will otworzył oczy i zobaczył, że Neria niesie ekwipunek. Zoltar popatrzył na nią ze zdziwieniem i poirytowaniem. Czarnowłosy zastosował się do poleceń mówiącego zwierzęcia i po uprzednim dokładnym czyszczeniu założył siodło, zapinając luźno popręg. Ogłowie przewiesił przez drzwi boksu i wyszedł z Zoltarem na korytarz.
Castiel i Jake zrobili to w tym samym czasie. Ich konie były kare, z długimi grzywami i szczotami na pęcinach.
 - No dobrze! - Neria pojawiła się jak gdyby znikąd. - Idźcie na padok... Willu, czemu nie dociągnąłeś popręgu?
 - Zoltar powiedział...
Elfka spiorunowała ogiera wzrokiem.
 - Nie słuchaj go. - przerwała mu - Spryciarz chciał się wymigać od pracy! Podciągnij normalnie, do końca.
Will wykonał polecenie. Koń spojrzał na niego błagalnym wzrokiem. Niestety, chłopak musiał dbać o własne interesy, a nie chciał zsunąć się z siodła na oczach wszystkich drużyn.
 - Bawcie się dobrze i nie połamcie się! - zakończyła i przy pomocy magii rozpłynęła się w powietrzu.
Poszli na maneż. Tam czekały na nich drużyny z Sharem i Anosses. Na środku stał elf z krótkimi, ciemnoblond włosami.
 - Witajcie! - odezwał się i podszedł bliżej. - Mam na imię Dean i jestem trenerem jazdy konnej... Zoltar?
 - Czego chcesz elfie? - burknął ogier.
 - Ty przecież nie chodzisz pod siodłem! - Dean nie potrafił ukryć zdziwienia.
 - Nie chodzę pod siodłem, tylko współpracuję z Willem - odparł i dumnie uniósł łeb do góry.
 - Ciekawe... - mruknął pod nosem elf, a potem powiedział już na głos - Na koń!
Wykonali polecenie trenera i włączyli się na koniec zastępu.
Przed nimi jechało kilka osób. Blondynka, pochodząca z Anosses, którą Will widział w oknie, jechała na gniadej klaczy na początku zastępu. Za nią jechała krótko obcięta brunetka, także z Anosses, na siwym wałachu. Następnie albinos, który pochodził z Sharem, na karo-srokatym ogierze i długowłosa szatynka siedząca w siodle izabelowatej klaczy.
 - Zróbcie pomiędzy sobą większe odstępy i ruszcie kłusem! - powiedział elf, biorąc do ręki długi bat.
Will zrobił z Zoltarem dużą woltę i poprosił go w myślach, żeby ruszył kłusem.
Nie - odparł koń.
Dlaczego? Proszę cię... - mówił nadal Will
Chłopak wbrew woli Zoltara przycisnął delikatnie łydki. Jego wierzchowiec jak oparzony ruszył kłusem.
Ogier miał wygodny chód.
Dlaczego to zrobiłeś? - zapytał zdenerwowany.
Nie dawałeś mi innego wyboru... – odparł.
Koń natychmiast przeszedł do stępa.
 - Co jest? - zapytał Dean - Zoltarze, nie rozczulaj się nad sobą i idź tym cholernym kłusem!
Na maneżu rozległ się trzask Deanowego bata i ogier z ociąganiem ruszył kłusem.
Will czuł zły nastrój ogiera, ale nie mógł pozwolić by bułany cały czas wlókł się swoim ociąganym stępem.
 - Zmieńcie kierunek! - rozkazał trener i uczestnicy wykonali odpowiednie figury.
Tym razem Zoltar ociągał się jeszcze bardziej. Will przycisnął delikatnie łydki i ogier podskoczył na tylnych nogach, prawie wysadzając jeźdźca z siodła.
Dean zareagował natychmiast i strzelił ogiera w zad swoim długim batem. Zoltar jednak nie pozostał mu dłużny. Posłał w myślach do Willa szybkie: "Trzymaj się mocno", odwrócił się, złapał w zęby długi Deanowy bat, wyrywając go właścicielowi z ręki i uciekł szybkim galopem na drugą stronę maneżu.
Dla postronnego obserwatora musiało to wyglądać komicznie i  tak było. Jake i Cass śmiali się do rozpuku, kiedy Will walczył, aby utrzymać się w siodle szalonego ogiera. Reszta tylko chichotała pod nosem.
Elf bez zastanowienia pobiegł za swoim przeciwnikiem. Był wysportowany, ale przecież nikt nie mógł się równać w wyścigach z rosłym bułanym koniem.
 - Jak Will spadnie, to będzie twoja wina! - powiedział po kilku minutach znudzony już pościgiem za batem.
Rzeczywiście. Zoltar nie zauważył, że jego jeździec ledwo już trzyma się w siodle.
 - Niech ci będzie... - odparł i wypuścił bat spomiędzy zębów. Potem radosnym kłusem z zadartym wysoko łbem wbiegł na ścieżkę. Był wyraźnie dumny z siebie i swojego wyczynu.
Lepiej ci? - zapytał zmęczony Will.
Jak najbardziej - odparł.
Jakkolwiek koń może się uśmiechać, Zoltar właśnie to robił. Szczerzył zęby, doprowadzając Dean'a do szewskiej pasji.
 - Ruszcie galopem - polecił elf bez wyraźnego entuzjazmu, który był odczuwalny na początku treningu.
Po kilku minutach przeszli do stępa. W tym czasie jednak zdążyli spaść Castiel ze swojego karusa i tamten albinos z Sharem.
Elf tłumaczył wszystkim w teorii jak mają jeździć, żeby "dogadać" się z końmi, aby ich nie zepsuć i, co najważniejsze, jak z nich nie spadać. Opisywał charakter każdego konia oprócz Zoltara.
 - Zaprowadźcie konie do boksów i wyczyśćcie je. Po obiedzie jazda na oklep - zakończył Dean, wywołując wyraźny wyraz niezadowolenia u Casa i Jake'a. - I błagam, przedstawcie się chociaż sobie, bo podczas treningów jesteście jedną drużyną! Mówicie w tym samym języku i macie ten sam cel. Na rywalizację przyjdzie czas na zawodach.
"Łatwo mu mówić" -  Will usłyszał myśli blondynki z Anosses i skierował Zoltara ku stajni.
Chłopak zsiadł z niego, zdjął siodło i dokładnie wyczyścił. Poklepał jeszcze konia po szyi i zaprowadził do boksu.
 - Jak ty to robisz? - Will usłyszał za sobą głos Nerii.
 - Ale co? - zdziwił się chłopak i spojrzał w stronę elfki.
 - Najpierw znajdujesz symbol Srebrnego Jabłka, a teraz jakimś cudem dogadujesz się z Zoltarem, który nie akceptuje, od tak sobie, byle kogo.
 - Wszystko słyszę, ty stara wiedźmo! - Zagrzmiał ogier i odwrócił się zadem w ich stronę.
 - Może lepiej zaprowadzę cię na obiad. - Powiedziała elfka i ruszyła w stronę wyjścia.
Chłopak jeszcze raz spojrzał na bułanego, a potem podążył za Nerią.

*

Stworzenie cierpliwie czekało. Wydrapywało pazurkami miękką ziemię spod swoich dużych jasnych łap.
 - Cierpliwości. - Ktoś szepnął do mu do ucha. - Już niedługo, to tylko kwestia kilku tygodni.

______________________________

~*~ Rozdział poprawiony przez Breenę ~*~

            Ludzie witajcie! Jak napisałam w notce informacyjnej: Rozdział - niespodzianka. Długo nie pisałam tego opowiadania, bo... najzwyczajniej w świecie zgubiłam rękopis! O.o
Ale cóż... takie życie... ;-;
Uwaga! Zrobiłam szablon!
Podgląd na dole...
Najważniejsza Wasza opinia!
CZY TEN SZABLON MOGĘ WSTAWIĆ NA BLOGA, czy mam próbować dalej? (ewentualnie co mam zmienić)


~~Wasza SilverGold

19 komentarzy:

  1. Pierwszy komentarz. :)
    Rozdział ciekawy. Masz wielki kunszt. Szybko się go czyta. Dodatkowym plusem jest to, że wystepują tam elfy, które szczerze miłuję. Ja też piszę bloga z opowiadaniem o elfach. Tylko moje są nowoczesne. Szablon ładny, ale tło nie może być innego koloru niż żółte.
    Pozdrawiam,
    Paulina A
    www.fantasymilosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo.
      Wiem, że piszesz o elfach, bo coś tam czytałam.
      PS- Mogłabyś nie pisać pod każdym swoim komentarzem adresu do bloga? Kojarzę cię z tym opowiadaniem, a nie wiedzieć czemu, ten adresik zaczął mnie wkurzać jak sobie widnieje pod każdym komentarzem O.o (znam go już na pamięć, więc nie musisz go już więcej pisać, albo zostaw po prostu w "szufladzie")

      Usuń
    2. Dobrze, jakoś tak się przyzwyczaiłam i piszę pod każdym komentarzem adres mojego bloga, więc...
      Pozdrawiam,
      Paulina A

      Usuń
  2. po pierwsze... tak Ci dziękuję za szansę bycia betą takiego talentu! dzięki dzięki dzięki! mam nadzieję że Cię nie zawiodłam...
    po drugie... rozdział jest genialny! duet Will-Zoltar - dla mnie zwycięzcy :) i ta blondynka z Anosses... strzał... będzie romansik :o ale boskie jest :) tylko koniec... te momenty... czekam na next
    a po trzecie... w zależności jak dalej potoczy się historia. bo jeśli będzie tajemnica, mrok i akcja to czy jasny szablon pasuje??? mimo to ładny jest.
    pozdrawiam i weny dużo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Ależ proszę... przecież ja się cieszę, że to ty mnie zaszczyciłaś swoją obecnością tutaj ♥
      2. Dziękuję, mnie też się podoba ten duecik. ^_^ Co do blondynki... zobaczysz :p
      3. Szablon ma być ogólnie do całego bloga, a nie tylko do jednego opowiadania. :)

      Usuń
  3. "Chłopak przeciągnął się i wstał z najwygodniejszego posłania, na jakim miał okazję" - co robić xD Spać, wylegiwać się, leżeć...
    Szczerze to regulamin mnie rozczarował bardzo. Nuda i flaki z olejem. Nie przewidują zabijania, niszczenia, oszustwa, ani czarnej magii - serio? Nawet kwiatów nie pozwolą deptać... Jestem okropna wiem.
    Małolacie? - to takie... No nie kojarzy mi się z magiczną puszczą, ale Twój świat i Twoje prawa.
    I ja nie ogarniam za bardzo takich spraw, dobrze wiesz, ale czy Tobie i becie nie uciekło kilka przecinków, mogę się mylić zaznaczam.
    Opek się rozkręca co mnie bardzo cieszy, nie mg się doczekać dalszej części. Trochę przypomina mi "Zwiadowców", ale to pewnie przez tego konia i Willa. Ciekawie, że piszesz postać męską. Ja nigdy nie mogłam się na to zdobyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już poprawiłam. Czo to za błąd? O.o Dzięki, że pokazałaś, bo nie zwróciłabym uwagi xd
      Lena... czy ty nie wiesz, że regulaminy są, żeby je łamać? No właśnie... zobaczysz co się stanie! :3
      A co do postaci męskiej... Byłą sobie fabuła, pomysł wstępny. Autorka jednak nie wiedziała kto ma zagrać główną rolę. Nie pasowała jej tam postać kobieca... Dziewczyn jest dożo w innych opowiadaniach! Tak więc główną postacią został chłopak. Potem trzeba mu było nadać imię. Tak się jakoś stało, że został Will'em. No i to by było na tyle, poza tym, że dużo dziewczyn ma role drugoplanowe. ;)

      Usuń
    2. A na kija Ci ten apostrof? Will, Willu, Willem, NIE MA APOSTROFU, GENIUSZKU! ♥

      Usuń
    3. Szylwiu... po pierwsze: nie kradnij mi tekstów; po drugie: Tak też mi się wydawało, że nie ma apostrofów :o
      (myślałam, że moja beta ma rację :p )

      Usuń
  4. *Torii nie chce sie logowac*
    Ja chciałam zacząć Trzy Światy czytać od początku, ale mi się nie chcą rozdziały na komórce otworzyć. :C
    Nie będę sobie spojlerować i przeczytam wszystko naraz, jak wrócę do Krakowa. XD
    Chciałam dziś tylko powiedzieć, że szablon mega mi się podoba. *.* Jest słodki i pasuje do bloga. Sorry, ale wygrałaś z szablonami Szylwi. Właśnie, co z nią?
    A. Rzuciło mi się w oczy, że odmieniasz imię z apostrofem, a wydaje mi się, że powinno być bez np. Willa. Chyba jak imię konczy się na "y" to się go dodaje. ;)
    Pozdrawiam. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też się tak wydaje, ale beta mi poprawiła to się nie czepiam... od tego w końcu jest beta xD
      Serio? Moje badziewie wygrało z Szylwiowymi szablonami? O.o (nie wierzę *_* ) Torio, zaskakujesz mnie ^^
      A Szylwia żyje... może nie na blogspocie, bo mówiła, że nic nie czyta, ale w szkole ją widziałam ostatnio przed majówką i miała się całkiem dobrze... *Taka Szylwia* wspomnę jej, że się o nią martwisz ;)

      Usuń
  5. Haha! Witamy w rozdziale lenia. Zgadnij kotku co mam w środku. No dobrze, przedstawię się niczym na grupie anonimowych alk... ludzi z problemami... powiedzmy. Swoją drogą tak "od... tamtej strony" zawsze zastanawiałam się dlaczego się przedstawiają, skoro mają być anonimowi? O.o No ale rozdział.
    Nie mogę pozostać Ci dłużna i błędy wypomnę :P Co prawda znajdę może coś godnego pochwały xD Zła pisarka jest zła :3 Znaczy się... nigdy nie wypisywałam błędów, bo czułam się przy tym dziwnie, jednakże imię Will na prawdę powinno się pisać bez apostrofu. To aż kuje w oczy :/ Nie? :/
    Druga sprawa taka bardziej kosmetyczna... Zwróciłam uwagę na to zdanie: " - Dziś pierwszy dzień treningu – zaczęła. – Ustaliśmy wraz z komisją, że poświęcimy go na naukę jazdy konnej.", a dokładnie wyraz "ustaliśmy". Wiem, że takie błędy się zdarzają, czasem nawet sam word pożera literki. Oh... jest mi to znane aż za dobrze ;)
    Rozdział bez jakiegoś większego "WOW", ale miło się czytało. Ciekawości i takiego, hmm... dreszczyku dodaje ta końcówka. Will będzie miał kłopoty. Spore. Już nie mogę się doczekać *O* :D
    Aaa... i tu się zdradzę. Fakt, że znikłam, ale postaram się zmartwychwstać na Dziennik, w najbliższym czasie. Przed rozdziałem będzie to "Lucky 7 Award", do której zostałam nominowana przez Torię. W ten weekend rozdział miałam gotowy, ale jak zobaczyłam jak bardzo jest gówniany, to aż wstyd mi było wklejać. Do zobaczenia gdziekolwiek! O! jeszcze jedno xD "Mondra" ja xD Widziałam, że napisałaś już rozdział na kartkach, więc liczę na szybką publikację ^^
    ~Faktycznie ciesząca się Dusieko :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lol, to chyba mój najdłuższy komentarz O.o xD Ciesz się!

      Usuń
    2. Nareszcie!
      Dusieko zmartwychwstała! Już się o Ciebie moja droga martwiłam... normalnie uwierz, że z Twojego powodu zaglądałam codziennie na bloggera!
      Dziękuję Ci Dusieko za tak długi komentarz!
      A co do rozdziału... Jeszcze nie jest gotowy :p Z własnego doświadczenia powinnaś wiedzieć, że napisanie rozdziału trwa u mnie mniej niż jego przepisanie O.o (kiedyś stwierdziłam nawet, że jak moje lenistwo się pogorszy, to będę skanować rękopisy xD )
      Rozdział ma już (rękopis) 3,5 A4, więc cieszcie się ludzie! <3

      Usuń
    3. Wow!
      No cóż, ja zmartwychwstałam, ale Szylwi dalej brak :C [*] co z nią tak wgl?

      Usuń
    4. Szylwii nie chce sie wchodzic na bloga. xD
      Taki len. xdd
      wiesz co, blogget ostatnio dla mnie nie istnieje, wiec nie licz, ze sie pojawie. xD
      /Szylwia z zaswiatow xd

      Usuń
    5. W takim razie spoczywaj w pokoju xd [*]

      Usuń
  6. Więc z Twojego spisu wybrałam sobie to opowiadanie. :)
    Prolog bardzo mi się spodobał i zaciekawił.
    Podoba mi się postać Willa, dość dużo można się o nim dowiedzieć, bo to w końcu główny bohater. xD
    Zoltar, no ciekawe jak im się ta współpraca ułoży z Willem. Taki on humorzasty jest.
    Neria wcale nie jest taka zła jak myślałam na początku, że będzie.
    Ciekawe opowiadanie. ;D
    No to czekam na kolejny rozdział. :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze karmią wenę twórczą.
Teraz już wiesz co zrobić.